Reklama

Artur Barciś chciał popełnić samobójstwo: Poszedłem na most i chciałem ze sobą skończyć

25/02/2021 06:56

Kojarzony jest z sympatycznymi i zabawnymi postaciami z popularnych seriali. Niewiele osób wie, że w przeszłości przeżył osobisty dramat, który pchnął go na krawędź śmierci.

Któż nie zna pamiętnego Norka z "Miodowych lat" czy Czerepacha z "Rancza"? Artur Barciś to od lat ceniony i lubiany przez widzów aktor. Początki jego kariery okazały się jednak wyjątkowo trudne. Mało brakowało, a od dawna nie byłoby go wśród nas.

 

W 1979 roku 23-letni aktor ukończył łódzką Filmówkę i rozpoczął pracę etatową w warszawskim Teatrze na Targówku. Niezmiernie ucieszył się, kiedy jemu, żółtodziobowi w fachu aktorskim powierzono główną rolę w serialu "Odlot". Wystąpił w produkcji, czym naraził się dyrektorowi teatru, który zwolnił go z pracy. W dodatku musiał opuścić służbowe mieszkanie, które prawie nic go nie kosztowało. Miał nadzieję, że odkuje się na pieniądze zarobione z serialu.

Reklama

 

Niestety, dwa tygodnie przed zakończeniem zdjęć wybuchł stan wojenny i uświadomiłem sobie, że wszystko straciłem. I teatr, i mieszkanie, i filmową gażę, bo umówiłem się, że zapłacą mi w całości po zakończeniu zdjęć - wspominał w "Dobrym Tygodniu".

 

Artur Barciś chciał popełnić samobójstwo

Aktor nie widział przed sobą przyszłości, bo wydawało mu się, że stracił wszystko. Topił smutki w alkoholu.

 

Owszem, miałem trudne sytuacje w życiu, kiedy w wyniku różnych zbiegów okoliczności wydawało mi się, że już sobie nie poradzę, że gorzej być nie może. W wyniku wybuchu stanu wojennego straciłem niemalże wszystko - przede wszystkim straciłem film, przez który wcześniej zwolniłem się z teatru, a więc straciłem etat w Warszawie. Wydawało mi się, że mój świat się zawalił - mówił w "Polska Times".

Reklama

 

ZOBACZ: Aktorzy z serialu "Ranczo" kiedyś i dziś. Zobacz, jak się zmienili!

Na domiar złego dowiedział się, że zdradziła go dziewczyna. Zdesperowany zdecydował się na ostateczny krok.

 

Pamiętam, że pijany, w nocy poszedłem na most Śląsko-Dąbrowski i chciałem ze sobą skończyć. Do dziś nie wiem, co mnie powstrzymało - wyznał w "Na żywo".

 

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Niedługo potem znalazł zatrudnienie w Teatrze Narodowym. Podczas kręcenia kolejnego serialu - "Pan na Żuławach" - poznał Beatę, która pracowała przy produkcji jako asystentka montażystki. Beata dała aktorowi to, za czym tęsknił - stabilizację, bezpieczeństwo i miłość. W końcu zostali zgodnym małżeństwem i żyją ze sobą do dzisiaj.

Reklama

fot. Facebook.com/Artur Barciś

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości