Po pięciu latach batalii sądowych, wyroku skazującego w pierwszej instancji i emocjonalnym przemówieniu z łzami w oczach — Michał Wiśniewski usłyszał upragnione słowo: niewinny. Chwilę później zabrał głos jako wolny człowiek — i zdradził, co chce teraz zrobić.

Sprawa ciągnęła się przez pięć lat. W 2023 roku sąd pierwszej instancji skazał Michała Wiśniewskiego na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności oraz 80 tysięcy złotych grzywny w związku z pożyczką w wysokości 2,8 miliona złotych zaciągniętą w SKOK Wołomin. Prokurator do końca nie odpuszczał — jeszcze w środę wnosił o utrzymanie wyroku, przekonując, że muzyk podał we wniosku nieprawdziwe dane o dochodach i nie miał realnych szans na spłatę długu.
Wiśniewski przez całe wystąpienie prokuratora uważnie słuchał i robił notatki. Potem sam zabrał głos — i przez długą chwilę mówił o swoich milionowych zarobkach z koncertów, kontraktów reklamowych i honorarium za utwór nagrany dla Samoobrony. Przekonywał, że pożyczka miała solidne zabezpieczenie w postaci hipotek o wartości 2,2 miliona złotych i weksla in blanco, a instytucji ostatecznie zwrócono ponad 3,3 miliona złotych. Przyznał też szczerze, że jako przedsiębiorca popełniał błędy i w tamtym czasie zmagał się z chorobą alkoholową. Na koniec przemówienia w oczach stanęły mu łzy.
Gdy sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie ogłosił prawomocne uniewinnienie, Wiśniewski położył głowę na ławce i się rozpłakał. Chwilę później wyszedł z sali i zabrał głos.
Bardzo się cieszę. Mogę powiedzieć, że skaczę z radości, bo to są emocje z ostatnich pięciu lat, które się zbierały, więc cieszę się, że to się skończyło. Nikt mi tego czasu już nie zwróci — powiedział w rozmowie z Pudelkiem.
SPRAWDŹ: Mama Wiśniewskiego zaskoczyła wyznaniem o synu: NASZE RELACJE BYŁY BARDZO CIĘŻKIE
Sąd wyjaśnił, że apelacje obrońców okazały się skuteczne, a zawarte w nich zarzuty w większości zasadne. Muzyk został zapytany, czy zamierza wnosić o odszkodowanie od Skarbu Państwa.
Na ten moment ja w ogóle o takich rzeczach nie myślę. Proszę mnie nawet nie pytać. Bo dla mnie teraz najważniejsze jest, żeby porozmawiać z dziećmi i żeby podziękować im za to, że wierzyły we mnie cały czas — odpowiedział.
Głos zabrał też jego prawnik, który nie ukrywał, że kwestia ewentualnego odszkodowania pozostaje otwarta.
Na moim kliencie ciążyło przez lata pewne piętno. Ta sprawa wpłynęła na jego życie zawodowe i prywatne. Temat odszkodowania będziemy rozważać — stwierdził.
Pięć lat, wyrok skazujący, stygmat przestępcy i teraz — pełne uniewinnienie. Michał Wiśniewski wyszedł z Sądu Apelacyjnego w Warszawie jako wolny człowiek. I jako ojciec, który chce zadzwonić do dzieci.

Michał Wiśniewski, fot. KAPiF

Michał Wiśniewski, fot. KAPiF

Michał Wiśniewski, fot. KAPiF

Michał Wiśniewski, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze