Joanna Kurska, żona byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego, przegrała w pierwszej instancji proces z Telewizją Polską i szefem programu "19:30" Pawłem Płuską. Zapowiedziała apelację i opublikowała potwierdzenie przelewu z TVP jako dowód na to, że kwota podana w spornym materiale była nieprawdziwa.
Sprawa sięga 2024 roku. W materiale wyemitowanym w "19:30" pojawił się zarzut, że Joanna Kurska w czasie pracy w Telewizji Polskiej zarabiała ponad 117 tysięcy złotych miesięcznie. Kurska uznała te doniesienia za nieprawdziwe i naruszające jej dobra osobiste — złożyła pozew, żądając przeprosin i zadośćuczynienia w wysokości 100 tysięcy złotych.
14 lipca 2026 roku Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo. Kurska uznała wyrok za skandaliczny i zapowiedziała walkę w kolejnej instancji.
Na Instagramie opublikowała oświadczenie, w którym nie zostawiała suchej nitki ani na wyroku, ani na jego uzasadnieniu.
Ten wyrok to kłamstwo sądowe i kwintesencja hejtu. A uzasadnienie brzmiało jak bełkot, na tle którego pięcioletnie dziecko potrafi się lepiej wysłowić. Wyrok nie jest prawomocny. Oczywiście będę się odwoływać. Nie cieszcie się kłamcy, bo prawda w końcu zwycięży — napisała.
Dzień później Kurska zamieściła na Instagramie potwierdzenie bankowe, na którym widać jeden z przelewów z TVP. Jak podała, jest to wynagrodzenie za październik 2022 roku, gdy pełniła funkcję szefowej "Pytania na śniadanie". Kwota na przelewie wyraźnie różni się od 117 tysięcy złotych wskazanych w materiale "19:30".
Oto moje miesięczne wynagrodzenie, przykładowe za październik 2022. Byłam wtedy szefową Pytania na Śniadanie. Tak wygląda prawda o moich 'miesięcznych zarobkach 117 tysięcy'. Zarabiałam dwadzieścia kilka tysięcy złotych na rękę w miesiącu. To miała rozstrzygnąć sędzia: czy zarabiałam 117 tysięcy, czy nie. Dowody są w tej sprawie oczywiste. Macie je przed oczyma.
SPRAWDŹ: Internauta wytknął Kurskim rozwód kościelny. Reakcja Joanny Kurskiej szokuje
W tym samym poście zakwestionowała poziom merytoryczny uzasadnienia wyroku, cytując je dosłownie i porównując do dialogu z komedii Marka Koterskiego "Dzień Świra". Zarzuciła też TVP, że podczas postępowania nie dostarczyło żadnego dowodu na przelew w wysokości 117 tysięcy złotych.
Wyrok jest nieprawomocny. Kurska zapowiedziała apelację. Sąd drugiej instancji będzie musiał ocenić, czy materiał "19:30" faktycznie naruszył jej dobra osobiste i czy podana kwota była prawdziwa — czy też, jak utrzymuje sędzia pierwszej instancji, chodziło jedynie o "pewien rząd wielkości, a nie konkretną kwotę."

Joanna Kurska, fot. KAPiF

Joanna Kurska, fot. KAPiF

Jacek Kurski, Joanna Kurska, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze