Michał Koterski od 12 lat żyje bez alkoholu, ma klinikę leczenia uzależnień, sukcesy aktorskie i syna. Ale w rozmowie z Kozaczkiem powiedział wprost: choroby uzależnienia nie ma się za sobą. Ma się ją w sobie na zawsze.
Michał Koterski przez lata był jedną z tych osób z polskiego show-biznesu, o których mówi się szeptem. Syn słynnego reżysera Marka Koterskiego, aktor z talentem, który przez nałóg stracił prawie wszystko: rolę, pozycję, pieniądze, znajomych. Nie miał konta w banku, był zadłużony i przez środowisko traktowany jak osoba skreślona. Teraz ma za sobą 12 lat trzeźwości, własną klinikę leczenia uzależnień, sukcesy filmowe i powrót na salony w programie "Kocham Cię Polsko!", gdzie obok Łukasza Kadziewicza zostanie kapitanem jednej z drużyn. I opowiada o tym bez upiększeń.
Na spotkaniu prasowym "Kocham Cię Polsko!" Koterski nie chował swojej historii za eufemizmami. Wrócił do najtrudniejszego okresu i powiedział wprost, czego się wówczas nauczył.
Moją historię upadku obserwowali wszyscy Polacy przez lata. Nie muszę nic udowadniać, wszyscy widzieli, że byłem na dnie. Myślę, że był taki moment, wiele osób to sygnalizowało z show-biznesu i spoza, że myśleli, że po prostu umrę. Byłem śmiertelnie i nadal jestem śmiertelnie chorym człowiekiem, o czym muszę pamiętać. Chorym na chorobę uzależnienia. Na to ludzie umierają i to jest podstawowym problemem, że ludzie to bagatelizują – przyznał.
Nie zamierza jednak załamywać rąk. Przyznał, że z zewnątrz jego życie wygląda dziś imponująco — i że to nie prawda, ale nie cała, jak zaznaczył w tej samej rozmowie.
Dzisiaj, gdy jestem schludnie ubrany, jestem człowiekiem sukcesu, który osiągnął sukcesy zawodowe, zagrał w filmach wymarzone role, otworzył klinikę leczenia uzależnień, świetnie mi się powodzi finansowo. Można powiedzieć: 'Zobacz, ten Koterski to ma życie jak w Madrycie'. Ludzie czasami zapominają, że ja 12 lat temu nie miałem konta w banku, byłem zadłużony, nikt nie chciał splunąć w moją stronę.
Od lat nie ukrywa swojej historii. Wydał książkę, w której opisał drogę do trzeźwości, prowadzi klinikę leczenia uzależnień i otwarcie mówi o tym, że choroba uzależnienia nie znika z chwilą odstawienia substancji uzależniającej. Dziś jest też ojcem 8-letniego Fryderyka. Ta odpowiedzialność, jak sam przyznaje, jest jednym z powodów, dla których nie może i nie chce pozwolić sobie na komfort zapomnienia.

Michał Koterski, fot. KAPiF

Michał Koterski, fot. KAPiF

Michał Koterski, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze