Caroline Derpienski na dłuższy czas znikła z mediów. Teraz założyła internetową zbiórkę, twierdząc, że po siedmiu latach rozstała się z Krzysztofem — mężczyzną, którego wcześniej nazywała "Jackiem". Problem w tym, że jeszcze 4 lipca oboje razem bawili się na imprezie z okazji 250-lecia USA.
Caroline Derpienski przez lata budowała w polskich mediach wizerunek kobiety żyjącej w luksusie u boku dużo starszego amerykańskiego milionera. Opowiadała o drogich zakupach, wystawnym stylu życia i związku pełnym wzlotów i upadków — z tym samym partnerem rozstawała się i wracała do niego wielokrotnie. Teraz, po dłuższej przerwie od medialnej aktywności, znów dała o sobie znać.
Celebrytka uruchomiła internetową zbiórkę, w której prosi obserwatorów o wsparcie finansowe. W opisie przedstawiła swoją sytuację w emocjonalnym tonie, twierdząc, że po latach spędzonych "w przemocowej relacji" została bez grosza, a zebrane środki mają pokryć podstawowe potrzeby: czynsz, jedzenie i transport.
Sama kwota budzi jednak wątpliwości. Na grafice promującej zbiórkę, którą Derpienski udostępniła w mediach społecznościowych, widnieje suma 6500 złotych, podczas gdy na oficjalnej stronie zbiórki figuruje 6500 dolarów. Różnica jest znacząca, a wyjaśnienia — brak. Trudno stwierdzić, czy to zwykła pomyłka, czy efekt nieudolnego korzystania z narzędzi sztucznej inteligencji przy tworzeniu grafiki.
Największy zgrzyt w całej historii dotyczy jednak czasu. Zaledwie kilkanaście dni przed ogłoszeniem rozstania — 4 lipca 2026 roku — Caroline Derpienski i Krzysztof pojawili się razem na imprezie z okazji 250-lecia powstania Stanów Zjednoczonych. Para miała wspólnie bawić się na wydarzeniu, co dokumentują zdjęcia z tamtego wieczoru.
Sama obecność na jednym evencie nie musi automatycznie oznaczać, że związek trwa — relacja Caroline i Krzysztofa od lat składała się ze wzlotów i upadków, para wielokrotnie rozstawała się i wracała do siebie. Tym razem jednak Derpienski przekonuje, że definitywnie zamyka ten rozdział i zaczyna wszystko od nowa.
Czy tym razem mówi prawdę? Trudno powiedzieć. Jeśli faktycznie rozpoczyna samodzielny etap życia — pozostaje życzyć jej powodzenia. Jeśli to kolejny sposób na przypomnienie o sobie mediom — historia doskonale wpisuje się we wzorzec, który obserwujemy od dłuższego czasu.

Caroline Derpienski, fot. KAPiF

Caroline Derpienski, fot. KAPiF

Caroline Derpienski, fot. KAPiF

Caroline Derpienski, fot. Instagram
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze