Krzysztof Rutkowski wraca z dokumentami w ręku i żąda wyjaśnień, bo ktoś, gdzieś, najwyraźniej pomylił go z innym Krzysztofem Rutkowskim. "Sprawa jest skandaliczna. Bezpodstawnie i bezprawnie odebrano mi licencję" - oświadczył.

Krzysztof Rutkowski - celebryta, twarz polskiej telewizji śniadaniowej i człowiek, który tropieniem cudzych tajemnic poświęcił zawodowe życie - sam stał się bohaterem sprawy godnej najlepszego kryminału. W sierpniu 2010 roku stracił licencję detektywa. Teraz, po latach, twierdzi, że cała historia opierała się na grubym błędzie. I nie zamierza odpuścić.
Decyzja o odebraniu uprawnień była poprzedzona zawieszeniem licencji. Główny zarzut: prowadzenie działalności detektywistycznej bez odpowiedniego wpisu do rejestru. Ani biuro doradcze "Rutkowski", ani biuro detektywistyczne "Rutkowski" nie posiadały wymaganych uprawnień. Licencję miała wyłącznie firma "Rutkowski Security-Service", w której Krzysztof Rutkowski jest udziałowcem - co, jak sam przyznał, komplikowało prowadzenie spraw.
I tu zaczyna się część, w którą trudno uwierzyć, choć Rutkowski twierdzi, że ma na to twarde dowody. W mediach społecznościowych zaprezentował dokumenty, które mają wskazywać, że wyrok, na podstawie którego odebrano mu licencję, zapadł wobec zupełnie innej osoby: Krzysztofa Rutkowskiego, syna Czesławy i Edwarda, urodzonego w Zgierzu. Tymczasem celebryta urodził się w Teresinie. Na karcie karnej miało zgadzać się wyłącznie imię i nazwisko - nic więcej.
Sprawa jest skandaliczna. Bezpodstawnie i bezprawnie odebrano mi licencję - mówił podczas konferencji prasowej w Łodzi.
Reklama
SPRAWDŹ: Krzysztof Rutkowski ściga Marcina Romanowskiego: GLEBA I POZAMIATANE!
Rutkowski w trakcie konferencji nie krył emocji. Zapowiedział, że sprawą zajął się już naczelnik działu postępowań administracyjnych oraz zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi, a on sam został zaproszony na spotkanie wyjaśniające. Przed kamerą zaprezentował zaświadczenie o ukończonym kursie detektywa oraz dokumenty potwierdzające - jego zdaniem - czystą kartę karną.
Jest przekonany, że ma pełne podstawy do otrzymania nowej licencji. Czy policja się z nim zgodzi? To się dopiero okaże. Jedno jest pewne: tam, gdzie pojawia się Krzysztof Rutkowski, cisza nie trwa długo.

Krzysztof Rutkowski, fot. KAPiF

Krzysztof Rutkowski, fot. KAPiF

Maja Rutkowski, Krzysztof Rutkowski, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze