Reklama

Krzysztof Diablo Włodarczyk o więziennym jedzeniu: Ziemniaki są rozgotowane!

14/07/2022 18:57

Znany bokser wspomina dwukrotny pobyt w zakładzie karnym z wyjątkowym niesmakiem. Martwił się tym, co dzieje się w jego rodzinie. Przede wszystkim jednak nie przypadł mu do gustu więzienny jadłospis, który uznał za fatalny.

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk od lat święci triumfy na ringu bokserskim. Mimo wcześniejszych sukcesów w sporcie Temida okazała się dla niego nieubłagana. Niedawno wyszedł z więzienia po odbyciu drugiego wyroku za prowadzenie samochodu pomimo zakazu i braku uprawnień do kierowania pojazdem. Pierwszy wyrok odsiedział za złamanie sądowego zakazu poruszania się pojazdami mechanicznymi.

 

Krzysztof Diablo Włodarczyk o więziennym jedzeniu

Sportowiec jest oburzony warunkami, jakie zastał w zakładach karnych, w których przebywał. W szczególności z niesmakiem wspomina pożywienie, jakim żywione są osoby skazane.

Reklama

To jedzenie... to jest poniżej czegokolwiek. To nie jest jedzenie. I na Służewcu, i na Grochowie - nie będę Wam nawet mówił, bo nie uwierzycie. Co jest napisane w menu, to jedno wielkie oszustwo. Nie ma nawet jednej dziesiątej tego! Oczywiście są ziemniaki, ale rozgotowane lub mocno nawodnione. Dopóki są ciepłe kilka kęsów można złapać, ale tak to się nie nadaje - opowiedział Andrzejowi Kostyrze z "Super Expressu".

Na szczęście po części udało mu się organizować sobie żywność na własną rękę.

Dożywiałem się... Gdybym nie miał pomocy z zewnątrz, to byłaby tragedia - narzekał.

Reklama

 

ZOBACZ: Krzysztof "Diablo" Włodarczyk przebywa w więzieniu. "Unika kontaktu z innymi więźniami"

Diablo nie ukrywa, że pobyt w obu zakładach karnych był dla niego wyjątkowo trudny. Nie narzekał jednak na brak zajęć, zwłaszcza w zakładzie działającym na warszawskim Grochowie.

Najpierw byłem świetlicowym w pomieszczeniu, gdzie była mała biblioteczka, stół do ping ponga i telewizor…. Potem rozwoziłem przez tydzień gary z kuchni. A ostatni miesiąc to już poszedłem do pracy na zewnątrz. Przy Warsie Intercity Grochów sprzątałem pociągi, usuwałem śmieci…

Reklama

W wolnych chwilach nie mógł zagłębić się w pożytecznych lekturach, ponieważ martwił się problemami, które pozostawił na zewnątrz.

(…) głowa mi nie funkcjonowała, myślałem o czasie, który tracę. Mam zobowiązania finansowe, alimenty, kredyt, inne rzeczy. To mnie dobijało. Myślałem, jak sobie radzi moja narzeczona, przyszła żona, jak sobie radzi dziecko. Jesteśmy po rodzinnej tragedii, bo w tamtym roku, w listopadzie, Karolina poroniła. To też nas dobiło. Gdy przyszedł tak zwany "bilet", była już tylko faza zniżkowa - odetchnął z ulgą.

Reklama

fot. Instagram/krzysztofdiablowlodarczyk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości