Przed laty Anna Popek ekscytowała się finałami WOŚP nadawanymi w TVP. Następnie dystansowała się wobec akcji pomocowej. A teraz ostentacyjnie zadeklarowała, że "nie wspiera Owsiaka". Zamieszczony post usunęła, zaś swoją decyzję wytłumaczyła w niecodzienny sposób.

Anna Popek przez wiele lat pracowała w TVP. Po zmianie władzy i usunięciu prawicowego szefostwa telewizji publicznej, prezenterka przeszła do TV Republika, stacji, która zasłynęła z jeszcze większego nasilenia propagandy niż dawna TVP.
Prezenterka nie ukrywa swoich poglądów. W mediach społecznościowych umieściła zdjęcie, na którym przeciwstawia się Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.
Nie wspieram Owsiaka - głosi podpis pod zdjęciem.

Anna Popek, fot. X.com
Tym samym z miejsca wzbudziła falę krytyki.
I nie ma się czym chwalić. Nie wspieram chorych dzieciaków - tak powinien brzmieć ten wpis - skomentowała wyczyn Anny Popek Katarzyna Kolęda-Zaleska.
Niedługo potem Anna Popek usunęła zdjęcie.
Usunęłam zdjęcie, bo jednak chcę rozpocząć Nowy Rok z dobrym nastawieniem do ludzi i ich inicjatyw. "Nie" to negacja, a ja szukam słonecznej strony życia. Pozdrawiam serdecznie - tłumaczyła w "Fakcie".
Przed laty prezentowała całkowicie odmienny stosunek do WOŚP. W 2011 roku ekscytowała się tym, że Telewizja Polska pokazuje Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
To, co dałam na aukcję Jurka Owsiaka to tylko kropla w morzu potrzeb. Polacy z reguły nie są konsekwentni, ale akurat Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to wyjątek, bo już dziewiętnasty raz wszyscy zbierają razem pieniądze. To najbardziej zapracowany dzień w TVP, zaangażowane są wszystkie oddziały telewizji. Nawet sylwester nie jest taki absorbujący. To pokazuje siłę Owsiaka i siłę Polaków. Myślę, że Owsiak powinien budować u nas drogi - opowiadała z przejęciem w rozmowie z SE.pl.
W 2019 roku uznała, że rozgłos towarzyszący narodowej akcja pomagania chorym dzieciom jest nie na miejscu. Stwierdziła, że akcja została upolityczniona, w związku z tym zrezygnowała ze wspierania Orkiestry.
Uważam, że bardzo szkodliwe i krzywdzące dla wszystkich jest dzielenie ludzi na tych, którzy wspierają Owsiaka i tych, którzy tego nie robią tak, jakby czerwone serduszko było jedynym wyznacznikiem dobroczynności. Nie jest. Zrobiliśmy z tego sprawę polityczną, a przecież powinno nam chodzić o to, by bezinteresownie pomagać. Jest tyle przestrzeni do niesienia pomocy bliźniemu. Bicie rekordów i zbieranie serduszkowych lajków jest w moim odczuciu nie na miejscu. Pomagać trzeba przecież innym dyskretnie, cicho z wyczuciem - tak mnie przynajmniej uczono. Ostentacja jest tu nie na miejscu - stwierdziła na Instagramie.
SPRAWDŹ: Danuta Martyniuk uderzyła w Jurka Owsiaka: Milioner w czerwonych spodniach
Następnie uzasadniała, dlaczego milczy w sprawie WOŚP. Padły takie określenia, jak "absurd", "obłuda" i "zbijanie wizerunkowego kapitału".
Prowadziłam wielokrotnie finały WOŚP w TVP. Zawsze, przez lata robione były z największym zaangażowaniem i profesjonalizmem. I mimo, że w zasadzie jako Telewizja Polska oddawaliśmy antenę Owsiakowi staraliśmy się naprawdę nadać temu przedsięwzięciu charakter doświadczenia łączącego Polaków. Bardzo źle, że akcja która wyrasta z tak dobrych przesłanek dzieli teraz ludzi. I właśnie dlatego, żeby przerwać ten absurd nie odniosłam się do WOŚP. Poza tym uważam, że pomagać trzeba realnie, poświęcając swój czas, serdeczność i pieniądze. Wysyłanie serduszka z wakacji na których jestem byłoby obłudą i zbijaniem wizerunkowego kapitału - napisała.
Reklama
W całym tłumaczeniu się Anny Popek zabrakło tylko jednego - potrzeby pochylenia się nad dziećmi potrzebującymi pomocy.

Anna Popek, fot. KAPiF

Anna Popek, fot. KAPiF

Anna Popek, fot. KAPiF

Anna Popek podczas XVIII Finału WOŚP w 2010 roku, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie