Reklama

Joanna Racewicz przyjęła trzecią dawkę szczepionki. Została nazwana głupią pi*dą

29/11/2021 06:57

Joanna Racewicz została zaszczepiona trzecią dawką. Przed szczepieniem został zbluzgana przez jednego z oczekujących w kolejce mężczyzn. Śmiertelność wskutek COVID-u porównała do zwielokrotnionej katastrofy smoleńskiej.

Czwarta fala koronawirusa przybiera na sile. Pojawia się coraz więcej przypadków zakażeń, w szpitalach pełno jest osób chorych, wzrasta liczba przypadków śmiertelnych spowodowanych przez COVID-19.

Lekarze tłumaczą, że głównym powodem takiego stanu rzeczy jest zbyt niska ilość zaszczepionych osób. W Polsce według statystyk to zaledwie 53 procent wszystkich obywateli, a to za mało, aby została wytworzona odporność populacyjna. Większość ciężkich zachorowań i śmierci dotyczy osób niezaszczepionych.

 

Reklama

Joanna Racewicz przyjęła trzecią dawkę szczepionki

Niedawno duża część Polek i Polaków otrzymało sms-a z informacją o możliwości zaszczepienia trzecią dawką wakcyny, która dodatkowo ma wzmocnić odporność. Z takiej możliwości skorzystała już Joanna Racewicz, o czym poinformowała na Instagramie. Na szczepienie pojechała z Warszawy aż do Wrocławia.

25 listopada 2021 roku. Moja trzecia dawka. Dokładnie w dniu, gdy zachorowało 28128 osób i zmarło 497. To tak, jakby jednego dnia spadło pięć Tupolewów. Śmiało można codziennie ogłaszać żałobę narodową. Mocne, prawda? Do tego prawdziwe. Dlaczego się szczepię? Bo nie chcę być jedną z tych cyfr. Nie zamierzam składać się na sumę, którą każdego dnia o 10.30 podaje Ministerstwo Zdrowia na tweeterze i którą potem powtarzają wszystkie media. Mam dla kogo żyć.

Reklama

 

ZOBACZ: Joanna Racewicz o synu i homoseksualizmie: Seksualność nie jest wyborem

Dziennikarka przyznała, że tuż przed tym jak podano jej szczepionkę doszło do przykrego incydentu. Została obrażona przez jednego z mężczyzn stojących w kolejce po zastrzyk, który nie miał na twarzy maseczki.

Już nie pora na ceregiele. Wersal powinien się skończyć. "Szczepienie to wolny wybór"- czytam w komentarzach. Serio??? To po to zasuwałam do Wrocławia po pierwszą i drugą dawkę, żeby w kolejce prychnął na mnie gość bez maseczki wymyślając mi przy okazji od "głupiej pindy"?? - napisała zdenerwowana.

Reklama

Przypomniała przy tym o doniesieniach medialnych na temat fałszowania certyfikatów covidowych.

Chcecie dowodu, że covid istnieje? Zgłoście się, zuchy, na ochotnika na jeden dzień wolontariatu na oddziale. Zobaczcie, jak niezaszczepieni błagają o miejsca, których nie ma. Jak padają, jak muchy pod respiratorami. Że na liście chorych są też szczepieni? Tak. Ale ci z ciężkim przebiegiem najczęściej sfałszowali certyfikat. Wśród handlujących także lekarze, pielęgniarki, ratownicy… Nóż się w kieszeni otwiera! Dokładnie tak, Panie Profesorze.

Reklama

Cały wpis zakończyła ironicznym tonem.

Proszę mi oszczędzić pseudonaukowych wywodów o eksperymencie medycznym, któremu rzekomo się poddaję. Jak zacznę świecić albo przełączać telewizor myślami - dam znać - przekazała.

fot. Instagram/joannaracewicz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości