Monika Jarosińska w rozmowie z Wideoportalem nie gryzła się w język. Powiedziała wprost: Doda zniszczyła jej karierę, kłamała w śniadaniówkach i manipuluje od 15 lat jak sekta. Do tego ujawnia fakt, o którym mało kto wiedział: prokuratura przyznała jej rację. Mamy to nagranie.

Styczeń 2011. Otwarcie warszawskiego klubu Show. Doda wpada na Monikę Jarosińską i dochodzi do scysji. Aktorka trafia na policję, robi obdukcję, sprawa ląduje w prokuraturze. A potem przez lata jest traktowana jak wróg publiczny numer jeden. Traci kontrakty, wyprowadza się na Maltę, znika z ekranów. Doda wychodzi z tego bez szwanku i kręci kolejne teledyski. Sprawa zostaje umorzona, ale nie dlatego, że brakuje dowodów na bójkę, lecz z powodu niskiej szkodliwości czynu, co zupełnie inaczej brzmi, niż wersja, którą latami słyszała Polska.
Monika Jarosińska stanęła przed kamerą z jednym ważnym sprostowaniem i powiedziała to, czego przez lata nikt nie słyszał, w rozmowie z redakcją Wideoportal.TV:
To jest takie jedno, o czym ludzie nie wiedzą, przekłamanie. Sprawa trafiła do prokuratury i prokuratura przyznała, że została naruszona cielesność Jarosińskiej i to jest niska szkodliwość czynu i dlatego to zostało umorzone, a nie dlatego, że nie było dowodów.
Dodała, że decyzja prokuratury opierała się na zeznaniach dwóch świadków: Romana Wrzoska i koleżanki Kasi. Zeznania były wręcz identyczne. Nikt jej wtedy nie wierzył, bo Doda biegała po śniadaniówkach i opowiadała własną wersję. Jarosińska twierdzi, że była ofiarą, a oprawca bawił się świetnie i odnosił kolejne sukcesy zawodowe, podczas gdy ją wyśmiewano i pogardzano nią w mediach.
Jarosińska tłumaczy też, dlaczego w ogóle znowu zabiera głos. Doda udzieliła wywiadu, w którym mówiła o niej "straszne rzeczy". Aktorka nie zamierza tego zostawić bez odpowiedzi, jak wyznała wprost w Wideoportal.TV:
Ja powinnam ją podać do sądu. Przede wszystkim jest RODO: używała mojego imienia i nazwiska, opowiadała nieprawdę, opowiadała po prostu kłamstwa. To też o tym myślę.
SPRAWDŹ: Maja Sablewska ujawniła prawdę o Dodzie: Czas przyniósł odpowiedzi [TYLKO W WIDEOPORTALU]
Na koniec rozmowy ujawniła mechanizm, który jej zdaniem napędza całą tę historię od 15 lat:
Są kłamcy, którzy nauczyli się kłamać w genialny sposób. I to jest jak sekta, która próbuje zdyskredytować i zniszczyć drugą osobę. Tylko że ja nie mam spraw sądowych, nie miałam."
Doda twierdzi z kolei, że Jarosińska była pijana już na początku imprezy i że to ją ochrona wyprowadziła z klubu; nazywa ją "beztalenciem, które ciągle opowiada tę jedną historię". Jedna historia kontra trzy wersje. Jarosińska mówi tę samą od 15 lat. Wszystko w gestii sądu. Na razie słowo goni słowo.
Więcej w zamieszczonym wywiadzie wideo.

Monika Jarosińska, fot. KAPiF

Doda, fot. KAPiF

Monika Jarosińska, fot. KAPiF

Doda, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze