Reklama

Monika Jarosińska nie daruje Dodzie: Zniszczyła moją karierę. Myślę, żeby podać ją do sądu [TYLKO W WIDEOPORTALU]

08/06/2026 06:34

Monika Jarosińska w rozmowie z Wideoportalem nie gryzła się w język. Powiedziała wprost: Doda zniszczyła jej karierę, kłamała w śniadaniówkach i manipuluje od 15 lat jak sekta. Do tego ujawnia fakt, o którym mało kto wiedział: prokuratura przyznała jej rację. Mamy to nagranie.

Monika Jarosińska nie daruje Dodzie: Zniszczyła moją karierę. Myślę, żeby podać ją do sądu [TYLKO W WIDEOPORTALU]

Styczeń 2011. Otwarcie warszawskiego klubu Show. Doda wpada na Monikę Jarosińską i dochodzi do scysji. Aktorka trafia na policję, robi obdukcję, sprawa ląduje w prokuraturze. A potem przez lata jest traktowana jak wróg publiczny numer jeden. Traci kontrakty, wyprowadza się na Maltę, znika z ekranów. Doda wychodzi z tego bez szwanku i kręci kolejne teledyski. Sprawa zostaje umorzona, ale nie dlatego, że brakuje dowodów na bójkę, lecz z powodu niskiej szkodliwości czynu, co zupełnie inaczej brzmi, niż wersja, którą latami słyszała Polska.

Reklama

"Prokuratura przyznała mi rację. Tego ludzie nie wiedzą"

Monika Jarosińska stanęła przed kamerą z jednym ważnym sprostowaniem i powiedziała to, czego przez lata nikt nie słyszał, w rozmowie z redakcją Wideoportal.TV:

To jest takie jedno, o czym ludzie nie wiedzą, przekłamanie. Sprawa trafiła do prokuratury i prokuratura przyznała, że została naruszona cielesność Jarosińskiej i to jest niska szkodliwość czynu i dlatego to zostało umorzone, a nie dlatego, że nie było dowodów.

Dodała, że decyzja prokuratury opierała się na zeznaniach dwóch świadków: Romana Wrzoska i koleżanki Kasi. Zeznania były wręcz identyczne. Nikt jej wtedy nie wierzył, bo Doda biegała po śniadaniówkach i opowiadała własną wersję. Jarosińska twierdzi, że była ofiarą, a oprawca bawił się świetnie i odnosił kolejne sukcesy zawodowe, podczas gdy ją wyśmiewano i pogardzano nią w mediach.

Reklama

"Jak sekta. Myślę o pozwie"

Jarosińska tłumaczy też, dlaczego w ogóle znowu zabiera głos. Doda udzieliła wywiadu, w którym mówiła o niej "straszne rzeczy". Aktorka nie zamierza tego zostawić bez odpowiedzi, jak wyznała wprost w Wideoportal.TV:

Ja powinnam ją podać do sądu. Przede wszystkim jest RODO: używała mojego imienia i nazwiska, opowiadała nieprawdę, opowiadała po prostu kłamstwa. To też o tym myślę.

SPRAWDŹ: Maja Sablewska ujawniła prawdę o Dodzie: Czas przyniósł odpowiedzi [TYLKO W WIDEOPORTALU]

Na koniec rozmowy ujawniła mechanizm, który jej zdaniem napędza całą tę historię od 15 lat:

Reklama

Są kłamcy, którzy nauczyli się kłamać w genialny sposób. I to jest jak sekta, która próbuje zdyskredytować i zniszczyć drugą osobę. Tylko że ja nie mam spraw sądowych, nie miałam."

Doda twierdzi z kolei, że Jarosińska była pijana już na początku imprezy i że to ją ochrona wyprowadziła z klubu; nazywa ją "beztalenciem, które ciągle opowiada tę jedną historię". Jedna historia kontra trzy wersje. Jarosińska mówi tę samą od 15 lat. Wszystko w gestii sądu. Na razie słowo goni słowo.

Więcej w zamieszczonym wywiadzie wideo.

Reklama

Monika Jarosińska, fot. KAPiF

Doda, fot. KAPiF

Monika Jarosińska, fot. KAPiF

Doda, fot. KAPiF

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Radiopin.pl / Cgm.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości