Na koncercie w Bielsku-Białej piosenkarka zadedykowała swój występ "Idze Chwalińskiej". W ten sposób połączyła imię Igi Świątek z nazwiskiem Mai Chwalińskiej. Prowadzący zamarł, publiczność się wstrzymała oddech, internet eksplodował. Królowa polskiej estrady szybko naprawiła sytuację — po swojemu.
20 czerwca w Bielsku-Białej na lotnisku w Aleksandrowicach odbył się inauguracyjny koncert trasy "Lato z Radiem i Telewizją Polską 2026". Na scenie stanęły największe gwiazdy polskiej muzyki — w tym Doda, Michał Szpak, Izabela Trojanowska i oczywiście niezniszczalna Maryla Rodowicz w efektownej różowo-fioletowej kreacji z 1300 metrami materiału, które projektant Kuba Jasiński ułożył w gigantyczne falbany unoszące się przy każdym kroku. Mogło być tylko świetnie. I w zasadzie było — do momentu, gdy kamera skierowała się na wokalistkę po zejściu ze sceny.
Prowadzący Filip Antonowicz zapytał o sportową przeszłość artystki. Maryla, znana od lat jako wielka fanka tenisa i wieloletnia amatorska zawodniczka, postanowiła nawiązać do polskich sukcesów na kortach. Chciała dobrze. Skończyło się nieoczekiwanie.
Sport jest bliski mojemu sercu i dlatego mój występ dedykuję Idze Chwalińskiej — wypaliła.
"Iga Chwalińska" to nie jest żadna tenisistka. To przypadkowa hybryda imienia Igi Świątek i nazwiska Mai Chwalińskiej — dwóch zupełnie różnych zawodniczek, które przed Wimbledonem uchodzą za największe polskie nadzieje. Prowadzący zmilczał, publiczność spojrzała po sobie, a nagranie błyskawicznie obiegło sieć. Chwilę później, gdy padło pytanie o szanse obu Polek na Wimbledonie, piosenkarka już je rozróżniła i oceniła Świątek jako "wielką tenisistkę", a Chwalińską jako kogoś, kto "zaskoczył cały świat". Na koniec skomentowała własne prognozy słowami: "To jest takie wróżenie z fusów."
SPRAWDŹ: Maryla Rodowicz smutno o głodowej emeryturze: Moje koty więcej przejadają!
Dwa dni po wpadce opublikowała post na Facebooku. Zaczęła od wyjaśnienia, dlaczego w ogóle do tego doszło, po czym przeszła do rzeczy — z klasą i humorem, tak jak to ona.
Mam pracowite lato i jestem zachwycona, bo uwielbiam robić to, co robię. Dzisiaj wróciłam o 3 rano, ale zaraz zabieram się za robienie zupy ze świeżych pomidorów. Chciałam przeprosić Igę Świątek i Maję Chwalińską. Dwa dni temu brałam udział w koncercie TVP otwierającym Lato z Radiem, w Bielsku-Białej. I palnęłam w wywiadzie, że dedykuję swój występ Idze Chwalińskiej. Matko, pożeniłam Maję z Igą. Przepraszam was dziewczyny, zeszłam ze sceny i byłam jeszcze w innym świecie. A bardzo chciałam pozdrowić klub tenisowy z Bielska Advantage i Maję Chwalińską, która zachwyciła świat. Biję się w piersi. I wracam do pomidorowej. I życzę wam sukcesów na Wimbledonie.
Reklama
Internauci przyjęli przeprosiny ciepło. W komentarzach chwalą, że nie udawała, że nic się nie stało i nie tłumaczyła się skomplikowanie. Po prostu: "Pożeniłam Maję z Igą. Biję się w piersi." Wimbledon zaczyna się za tydzień. Obie Polki będą na kortach — Świątek broni tytułu, Chwalińska z dziką kartą. Kibicować im będzie — bez wątpienia — Maryla. Tym razem, mamy nadzieję, że pod właściwymi nazwiskami.

Maryla Rodowicz, fot. Pawel Wodzynski/East News

Maryla Rodowicz, fot. Pawel Wodzynski/East News

Iga Świątek, fot. ALBERTO PIZZOLI/AFP/East News

Maja Chwalińska, Adam Burakowski/East News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze