Opublikowano fragmenty nagranych rozmów między Dorotą R. (Dodą) a jej byłym mężem Emilem S., zabezpieczonych w toczącym się śledztwie dotyczącym wyłudzeń wobec wierzycieli. W jednej z rozmów pojawia się wątek ukrywania gotówki w sejfach i "łańcuszka pożyczek" przy zakupie lokali pod sklepy popularnej sieci franczyzowej. Doda odpowiedziała obszernym oświadczeniem.
Sprawa dotyczy aktu oskarżenia przeciwko Emilowi S. i Dorocie R., którym prokuratura zarzuca udaremnianie zaspokojenia wierzycieli. Emilowi S. postawiono 198 zarzutów, Dodzie jeden — dotyczący pomocnictwa. Dziennikarz "Pulsu Biznesu" Dawid Tokarz dotarł do fragmentów nagrań zabezpieczonych na telefonie piosenkarki, na których była para rozmawia o schemacie finansowym opartym na "łańcuszku pożyczek" między Emilem S., zmarłą już księgową spółki Moniką W. oraz współpracownikiem Rafałem G.
W jednej z rozmów Doda komentuje udział znajomego w schemacie pożyczkowym, którego celem był zakup lokali pod sklepy sieci Żabka.
Rafcio to się wp***dolił, co? Myślał, że będzie tylko udźwiękowiał film, a nie wiedział, że będzie k***a prał pieniądze – mówi piosenkarka w nagraniu cytowanym przez "Puls Biznesu".
W innym fragmencie para rozmawia o planach na zwrot podatku VAT z inwestycji i sposobie przekazania sobie pieniędzy w gotówce.
Bo ja muszę to schować. Mam już przygotowane sejfy, wszystko – zapewniła Doda.
SPRAWDŹ: Doda przepisała mieszkania na matkę. Obawia się odpowiedzialności prawnej?
Wieczorem 7 sierpnia Doda opublikowała na Instagramie obszerne wideo, w którym odniosła się do publikacji. Stwierdziła, że nagrania przechowywała celowo, na wypadek próby wplątania jej w cudze problemy, oraz że Emil S. inwestował w sklepy franczyzowe wyłącznie własne, prywatne pieniądze, w obawie przed ich zajęciem przez służby.
Chętnie wam wytłumaczę tę sławną akcję z Żabkami i z tymi nagraniami, które ja miałam w swoich telefonach i trzymałam je właśnie na taką ważną okoliczność, w razie czego, gdyby ktoś chciał mnie w coś wkręcić.
Piosenkarka utrzymuje, że sejfy miały chronić jej własne, wcześniej odzyskane od banku oszczędności, a wątek prania pieniędzy był jedynie żartem między nią a byłym mężem: "to było robienie sobie jaj". Podkreśliła, że gdyby prokuratura dysponowała jakimkolwiek dowodem jej udziału w procederze, usłyszałaby więcej niż jeden zarzut, podczas gdy Emil S. odpowiada za 198 czynów. Zakończyła krótko:
Jest domniemanie niewinności, więc póki co, I'm innocent [Jestem niewinna].

Dorota R., fot. KAPiF

Dorota R., Emil S., fot. KAPiF

Emil S., Dorota R., fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze