Jan Frycz, jeden z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych i filmowych, zmarł 15 sierpnia 2026 roku w wieku 72 lat. Niemal do końca pozostawał aktywny zawodowo, mimo że zmagał się z poważną chorobą. Przyjaciele i bliscy współpracownicy ujawniają dziś, z czym naprawdę się mierzył.
Informację o śmierci artysty potwierdził 17 sierpnia Teatr Narodowy w Warszawie, z którym Jan Frycz był związany przez dekady. Aktor przez pół wieku kariery wykreował niemal 200 ról teatralnych, filmowych, telewizyjnych i radiowych. Ostatni raz publicznie pojawił się 11 marca 2026 roku na premierze filmu "Król dopalaczy", elegancko ubrany, w towarzystwie żony. W ubiegłym tygodniu rozpoczął jeszcze próby do kolejnego spektaklu w Teatrze Narodowym, w listopadzie miał zagrać w "Kwartecie", a na horyzoncie czekał na niego powrót do roli Tomasza w drugiej części "Nigdy w życiu!".
Anna Dymna, przyjaciółka aktora od czasów dzieciństwa, gdy oboje uczęszczali do tego samego teatrzyku, w rozmowie z "Faktem" przyznała, że o pogarszającym się stanie zdrowia Frycza wiedziała od jakiegoś czasu.
Miesiąc temu spotkałam jego córkę Gabrysię. Mówiła, że Janek jest bardzo chory. Wiedziałam, że jest chory - wyznała.
Anna Dymna podkreśliła też, jak bardzo cenna była dla niej ich sześćdziesięcioletnie znajomość.
Janek jest dla mnie całe życie jak taki brat. Razem byliśmy w teatrze przez wiele lat. Zawsze mieliśmy kontakt. Ja nie mogę nic powiedzieć, bo jak umiera taki brat, to... To jest straszliwie okrutny upływ czasu.
Aktorka wspomniała też ich ostatnią rozmowę, w której mimo choroby Frycz wciąż myślał o pracy, radząc się, czy przyjąć kolejną teatralną rolę.
SPRAWDŹ: Wiadomo na co naprawdę zmarł Krzysztof Krawczyk. Nikt o tym nie wiedział
Środowisko artystyczne pożegnało go wspomnieniami — głos zabrali między innymi Borys Szyc, Małgorzata Kożuchowska i Jan Englert, podkreślając jego klasę, poczucie humoru i determinację, z jaką do końca podchodził do zawodu.
Choć na ekranie i scenie zachwycał profesjonalizmem, prywatnie przez lata mierzył się z chorobą alkoholową. Zdecydował się na wyjątkową szczerość, publicznie opowiadając o swojej drodze do trzeźwości, nazywając nałóg "pułapką". Przełomem okazał się moment, w którym powiedział sobie "stop" i zwrócił się o specjalistyczną pomoc — dzięki terapii oraz wsparciu bliskich zdołał odmienić swoje życie.
Jeśli zmagasz się z problemem alkoholowym lub chcesz pomóc bliskiej osobie, możesz skontaktować się z Ogólnopolskim Telefonem Zaufania "Uzależnienia" pod numerem 800 199 990.

Jan Frycz, fot. KAPiF

Jan Frycz, fot. KAPiF

Jan Frycz, fot. KAPiF

Anna Dymna, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze