Helena Englert zdobywa kolejne doświadczenia na parkiecie „Tańca z gwiazdami”, ale przed ostatnim występem opowiedziała o czymś znacznie trudniejszym niż nauka kroków. Aktorka przyznała, że internetowe ataki dotykają również jej bliskich. Zdradziła też, że od półtora roku przyjmuje leki.
Helena Englert, córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, wróciła w programie do komentarzy, które pojawiły się po jej roli Ofelii w „Hamlecie”. Możliwość pracy z ojcem była dla niej ważna, jednak część internautów skupiła się na ich pokrewieństwie. Krytyka jej występu szybko przerodziła się w przykre uwagi o całej rodzinie.
Aktorka przyznała, że szczególnie mocno przeżyła reakcję na swój występ podczas Open’er Festival. W sieci pojawiły się sugestie, że udział w wydarzeniu zawdzięcza ojcu. Helena nie ukrywała przed widzami, jak ciężko zniosła te oskarżenia.
Moim zdaniem nie da się uodpornić na hejt. Później zagrałam tego nieszczęsnego Open’era. Zaczęła się afera, że mój ojciec załatwił mi Open’era. To uderzyło we mnie dużo bardziej. Przez tydzień nie wychodziłam z łóżka. Pierwszy telefon był do lekarza, że potrzebuję pomocy – mówiła w materiale pokazanym w „Tańcu z gwiazdami”.
SPRAWDŹ: Julia Wieniawa broni oskarżanej o nepotyzm Heleny Englert: Dlaczego ona ma się wstydzić?
Następnie przyznała wprost, że skutki internetowych ataków odczuwa także poza pracą.
Jestem na lekach od 1,5 roku. Nie radzę sobie z tym. Odbija się to na mojej rodzinie, moim związku i moim wszystkim.
Po tańcu aktorka podziękowała widzom za wiadomości pełne wsparcia. Zaznaczyła również, że nie chce przedstawiać się jako ofiara ani porównywać swoich przeżyć z cierpieniem innych. To jednak nie odbiera wagi temu, o czym opowiedziała – po komentarzu napisanym w kilka sekund ktoś może przez tydzień nie mieć siły wstać z łóżka.

Helena Englert, fot. KAPiF

Helena Englert, Roman Osadchiy, fot. KAPiF

Helena Englert, fot. KAPiF
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze