Reklama

Małgorzata Rozenek o edukacji domowej: Tyle tego i za mało sprzętu!

01/04/2020 06:50

Celebrytka stara się zapewnić swoim synom zdalne lekcje, ale na swojej drodze napotyka wiele kłopotów. Jak sobie z nimi radzi?

Koronawirus w coraz większym stopniu rozprzestrzenia się w całym kraju. Jedną z grup najbardziej narażonych na COVID-19 są kobiety w ciąży. Małgorzata Rozenek-Majdan spodziewa się dziecka, zaś dobrą nowinę ogłosiła w grudniu. Wraz z mężem Radosławem Majdanem starali się o potomstwo długo, lecz bez skutku. Małgosia zaszła w ciążę dopiero dzięki metodzie in vitro. Poród planowany jest na czerwiec.

Aby jak najlepiej odizolować się od potencjalnego zagrożenia, wraz z mężem i synami, 14-letnim Stanisławem i 10-letnim Tadeuszem, wyjechała z Warszawy do luksusowego spa pod Ostródą.

Reklama

Boję się tego, czego boją się inne matki. Jestem w siódmym miesiącu ciąży i nie wiem, jak dalej będzie. Najgorsza jest niepewność, zalecenia zmieniają się dość często. Ale jedyne, co mogę zrobić w tej sytuacji, to za wszelką cenę zapobiec zarażeniu się. W tej chwili jest to najważniejsze. Wyjechaliśmy więc w całkowitą głuszę na odludzie, gdzie w ogóle nie ma ludzi. Nie kontaktujemy się z nikim – zdradza Małgorzata w magazynie "Viva!".

Choć okolica jest spokojna i wręcz sielankowo, celebrycką parę nie ominęły kolejne problemy. Podczas kwarantanny zajęcia szkolne odbywają się zdalnie - przez internet. Występują przy tym liczne problemy. A to brakuje komputerów i urządzeń elektronicznych, połączenie jest za słabe, platforma, z której korzystają uczniowie i nauczyciele zawiesza się.

Reklama

W końcu Małgosia miała tego dość i napisała na Instagramie:

My mamy problemy z ogarnięcie homeschoolingu. Tyle tego i do tego dwa razy, i za mało sprzętu, ale co robić.

Internauci zapytali celebrytkę, czy pokaże, jak wygląda domowa edukacja jej synów.

I po co? Żeby narazić się Rzecznikowi Praw Dziecka? - odpowiedziała.

ZOBACZ: Małgorzata Rozenek udaje ciążę?! Internauci podobno mają na to dowody!

Małgorzata Rozenek obawia się jednak, że kiedy dziecko przyjdzie na świat, nie będzie miała tyle czasu dla Stanisława i Tadeusza, co dotychczas.

Reklama

Macierzyństwo to jest "kosmos". Najtrudniejsza w nim jest świadomość, że to będzie już do końca życia. Pamiętam, jak po urodzeniu Stasia przyjechałam do domu, wzięłam go na ręce i powiedziałam: "Synku, od teraz jesteśmy ty i ja. Już na zawsze. Zrobię wszystko, żebyś był szczęśliwy". Teraz Staś ma 14 lat, a Tadzio 10 lat i pewnie chcieliby, żeby mama im trochę odpuściła. Myślę, że nie mogą się doczekać narodzin brata, bo wtedy będzie "Hurra!, żadnej kontroli".

Miejmy nadzieję, że nie będzie tak źle. W końcu rodziny, w których wychowuje się nawet więcej niż trójka dzieci, jakoś sobie radzą.

Reklama

fot. Instagram/m_rozenek, Viva!

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości