Reklama

Obozy Anny Lewandowskiej u wujka. Trenerka chce mu się odwdzięczyć za pomoc

15/02/2020 07:45

Kiedy Ani i jej rodzinie było ciężko, z pomocą przyszedł jej wujek. Teraz trenerka odwdzięcza się mu, organizując swoje obozy w jego ośrodku treningowym.

Bilety na sportowe obozy Ani Lewandowskiej sprzedają się jak świeże bułeczki. Zazwyczaj już w ciągu kilku minut od pojawienia się w internecie informacji o tym wydarzeniu, dostępne miejsca zostają wykupione. I choć trenerka mogłaby zabierać Polki walczące o zgrabną figurę w dowolnym miejscu w naszym kraju, od lat wybiera ośrodek treningowy z zapleczem w japońskim stylu... pośrodku niczego.

 

Co to konkretnie za miejsce? Chodzi o kompleks zlokalizowany w Dojo Stara Wieś, a ściślej rzecz ujmując na całkowitym pustkowiu, około 100 kilometrów pod Łodzią. Czy żona Roberta Lewandowskiego wybiera to miejsce ze względu na położenia z dala od miejskiego zgiełku i paparazzi? Być może to też jest jeden z argumentów, który przemawia na jego korzyść, niemniej prawdopodobnie kluczowy jest jego właściciel. Chodzi o Pawła Krzywańskiego, czyli wujka Ani.

Reklama

 

Przypomnijmy, że to właśnie on w przeszłości pomógł Ani i jej najbliższym - bratu oraz mamie - kiedy ojciec trenerki zostawił z dnia na dzień całą trójkę. Dodajmy, że zanim to się wydarzyło, rodzina Stachurskich prowadziła normalne życie, w którym nie brakowało pieniędzy na podstawowe wydatki. Niemniej gdy rodzeństwo i mama zostali sami, ledwo łączyli koniec z końcem. 

 

Wcześniej miałam normalne życie. Tata, mama, dzieci, pieniądze. Nie brakowało na podstawowe wydatki. A potem nie miałam nawet na podręczniki do szkoły, chodziłam w dziurawych butach zimą. Pieniędzy brakowało na wszystko. Mówiłam koleżankom, że nie pojadę z nimi do kina, bo nie mam za co kupić biletu. To był ciężki czas - wspominała w programie "W roli głównej".

Reklama

 

Na szczęście pomocną dłoń wyciągnął wówczas wujek Ani – również sportowiec. Jak się okazuje, to właśnie on zaraził dziewczynę miłością do karate. Dziś polska WAG odwdzięcza mu się i wszystkie sportowe eventy organizuje właśnie w jego ośrodku.

 

ZOBACZ: Anna Lewandowska nominowana do Biologicznej Bzdury Roku. Leczy dziecko... smalcem z gęsi

A warto wiedzieć, że jest to naprawdę dochodowy biznes. Bilet na obóz Ani kosztuje 3000 złotych. Co zawiera się w tej cenie? Zakwaterowanie w japońskich domkach, pełne wyżywienie, zajęcia sportowe, opiekę medyczną, ubezpieczenie oraz zdrowe upominki.

Reklama

 

Uważacie, że to ładny gest ze strony Ani? Według nas zdecydowanie tak, niezależnie od motywacji!

fot. Instagram/annalewandowskahpba

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości