Marcin Prokop doskonale zna Szymona Hołownię. Jak powszechnie wiadomo, przez wiele lat prowadzili razem "Mam talent!". Mimo to w niezwykle ostry sposób ocenił porażkę swojego kolegi w polityce. Jego zdaniem były marszałek Sejmu nie powinien zadzierać z politycznymi wyjadaczami.

Marcin Prokop i Szymon Hołownia to jedna z najbardziej rozpoznawalnych telewizyjnych par. Przez 13 lat z powodzeniem prowadzili na antenie TVN-u "Mam talent!". W końcu jednak Hołownia zrezygnował z pracy w telewizji, aby wystartować w wyborach prezydenckich, później założył własną partię, aby w końcu objąć funkcję marszałka Sejmu.
Dziś Szymon Hołownia jest wicemarszałkiem Sejmu, żyjącym w niesławie po spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim, zaś jego partia Polska 2050 dołuje w sondażach. Marcin Prokop uważa, że polityka to okrutna dziedzina życia i jego telewizyjny kolega nie poradził sobie w tej dziedzinie.
Został pokonany w mojej ocenie w grze, do której wszedł, licząc na to, że to on będzie pisał jej reguły. A ja w swoim cynizmie znowu byłem zawsze przekonany, że polityka jest Behemotem, który cię zje, kiedy będziesz próbował z nim tańczyć. I on nie zrobi tego, odgryzając ci od razu głowę, tylko on będzie twoje ciało ćwiartował w białych rękawiczkach i pożerał po kawałku - mówił w podcaście Małgorzaty Rozenek-Majdan.
Prezenter uważa, że Szymon Hołownia nie miał żadnych szans w starciu z tuzami polityki, takimi jak szefowie PiS-u czy KO.
Myślę, że ludzie, których widzimy na szczytach władzy po obu stronach na najwyższych stanowiskach, to są zawodowi mordercy. Nie w sensie dosłownym, ale to są ludzie wytrawni w zabijaniu swoich przeciwników politycznych. Jarosław Kaczyński, Donald Tusk i paru innych. To są komandosi. Zadzierając z nimi, wchodząc z nimi w ich grę, na ich poligon, no nie ma szans. I to jest moim zdaniem jakiś błąd w ocenie, który popełnił Szymon.
Marcin Prokop nie ukrywa zdziwienia, że Hołownia wszedł do ryzykownej dziedziny jaką jest polityka, choć miał ugruntowaną pozycję w show-biznesie i dziennikarstwie religijnym.
Ja cały czas wierzę w to, że on poszedł tam ze szlachetnymi intencjami, bo władzy mu wystarczyło w telewizji. Był bardzo wpływowym dziennikarzem, autorem książek, panem od rozrywki. Miał forum, żeby kąpać się w uwielbieniu tłumów, jeśliby tego chciał. Wystarczyłoby, żeby pojechał na rekolekcje i je poprowadził - co mu się zdarzało - i widział jak ludzie na niego reagują. Pieniędzy w show-biznesie na tym poziomie też nie brakuje, więc to nie o pieniądze chodziło. Ja myślę, że zapragnął naiwnie zmienić rzeczywistość i pewnie zapłacił za to cenę - stwierdził Marcin Prokop.
Reklama

Marcin Prokop, Szymon Hołownia, fot. KAPiF

Marcin Prokop, Szymon Hołownia, fot. KAPiF

Marcin Prokop, Edward Miszczak, Szymon Hołownia, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze