Krzysztof Gojdź zeznał w sądzie: JESTEM BEZROBOTNY I ZADŁUŻONY. Do tej pory chwalił się luksusami
Krzysztof Gojdź od lat konsekwentnie buduje wizerunek człowieka sukcesu. Kliniki w Beverly Hills, Nowym Jorku i Chicago, prywatne zabiegi w domach gwiazd, luksusowe podróże i posty w stylu "zarabiam 100 tys. dolarów w weekend". To Instagram. Akta sądowe w Miami to zupełnie inna historia.
"Fakt" dotarł do oświadczenia majątkowego złożonego przez celebrytę 8 kwietnia w sądzie w Miami w związku z toczącą się sprawą rozwodową z Marcinem Roznowskim. Lekarz zadeklarował, że nie mieszka w Stanach, nie posiada firm ani dochodów w USA, ma zobowiązania finansowe i długi — w tym pożyczki u osób prywatnych. Zadeklarował też, że podejmie pracę, gdy tylko będzie to możliwe.
Tymczasem pod koniec marca chwalił się na Instagramie sprzedażą klinik i tworzeniem prywatnych spa w domach zamożnych klientów. Zderzenie obu wersji jego życia jest trudne do zignorowania. W odpowiedzi na pytanie "Faktu" o tę rozbieżność wyjaśnił, że zabiegi dla gwiazd wykonuje wyłącznie hobbystycznie.
Od marca tego roku absolutnie nie świadczę żadnych usług, a w Stanach byłem w marcu dosłownie na kilka dni, aby spotkać się w sądzie z moim stalkerem. Jeżeli pytasz mnie, czy zarabiam na otwieraniu prywatnych klinik w domach gwiazd, odpowiedź brzmi: nie, nie zarabiam, bo robię to z czystej przyjemności i chęci poznania danej gwiazdy — stwierdził.
Reklama
Ferrari i Range Rover nadal figurują w aktach sądowych. Przekonuje jednak, że oba auta są spłacone i rozważa ich oddanie, bo zmęczył się konsumpcjonizmem. W aktach z 2019 roku wchodził w związek z pokaźnym majątkiem — dom, cztery apartamenty w Warszawie, działka w Zakopanem i udziały w klinikach.
Tak, był czas, kiedy byłem w stanie zarobić 100 tys. dol. w weekend, ale mi nie zależy na pieniądzach, na życiu na super wysokim poziomie. Kilka miesięcy temu zakończyłem swoją pracę zawodową. Sprzedałem kliniki. Teraz po kilkudziesięciu latach ciężkiej pracy czas na odpoczynek — oświadczył.
Reklama
Rozprawa rozwodowa z Roznowskim wyznaczona jest na 30 lipca. Były partner zaprzecza wszystkim zarzutom i przedstawia własną wersję historii. Prawda między Instagramem a aktami sądowymi leży — jak zwykle — gdzieś pośrodku. Tylko pytanie, o którym "pośrodku" mówi się pod przysięgą.

Krzysztof Gojdź, fot. KAPiF

Krzysztof Gojdź, fot. KAPiF

Krzysztof Gojdź, fot. KAPiF

Krzysztof Gojdź, fot. KAPiF
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze