Była posłanka nie otrzymuje emerytury poselskiej. Dostaje śladową emeryturę, z której ciężko jest przeżyć cały miesiąc. Zmaga się nie tylko z problemami finansowymi, lecz również zdrowotnymi.

Anna Grodzka ma 71 lat. Urodziła się jako Krzysztof Bęgowski. Od końca lat 70 do 2007 roku pozostawała w związku małżeńskim z kobietą. Przeszła zabieg korekty płci w Tajlandii, kiedy jej syn był już dorosły.
W 2011 roku została pierwszą polską transpłciową posłanką w polskim parlamencie. Dołączyła wówczas do Ruchu Palikota. Startowała również podczas kolejnych wyborów parlamentarnych w latach 2015 i 2019, lecz bez skutku. Wkrótce potem zakończyła swoją przygodę z polityką.
Przed kilku laty stwierdzono u niej stenozę kręgosłupa, czyli zwężenie kanału kręgowego. Musiała przejść operację, na którą zbierała środki z pomocą Roberta Biedronia. Niestety operacja nie przyniosła przewidywanego skutku. Anna Grodzka porusza się obecnie o lasce.
Co się stało? Zablokowanie nerwów w kręgosłupie. Nasi lekarze się specjalizują, więc jak boli kręgosłup, wysyłają do ortopedy. A powinni też do neurologa. Ortopedzi przez ponad dwa lata zalecali rehabilitację, a kiedy w końcu zrobiono mi operację, było już za późno - przyznała smutno w rozmowie z "Newsweekiem".
SPRAWDŹ: Maryla Rodowicz smutno o głodowej emeryturze: Moje koty więcej przejadają!
Anna Grodzka przekroczyła wiek emerytalny, ale nie otrzymuje emerytury poselskiej (średnia wysokość świadczeń emerytalnych posłanek to ok. 4 tysiące zł). Dostaje z ZUS-u wyjątkowo niskie świadczenie, z którego trudno jej się utrzymać.
Jestem teraz zwykłą emerytką. Ktoś może sobie wyobrażać, że mam jakąś poselską emeryturę - nie, mam zupełnie zwykłą, jaką wypracowałam w toku życia. A przez wiele lat byłam przedsiębiorcą i nierozważnie płaciłam minimalne składki. Teraz muszę spinać budżet z miesiąca na miesiąc - przyznała ze smutkiem w rozmowie z "Polityką".
Była gwiazda polityki znalazła nową pasję - komponowanie muzyki filmowej, której obecnie się poświęca. Jest to jedynie hobby, które nie przynosi jej dodatkowych dochodów.

Anna Grodzka, fot. Piotr Molecki/East News

Anna Grodzka, fot. KAPiF

Anna Grodzka, fot. Wojciech Olkusnik/East News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ludzie muszą żyć ze swoich emerytur ( nie poselskich) Sama naisała, że prowadząc działalność gospodarczą opłacała najniższe składki więc czego teraz oczekiwała?
Polacy żyją za 2000!!!
Te,z jestem zwykłą emerytką w wieku 79 lat, pracowałam 35 lat i emeryturę mam wiele mniejszą od średniej. Nękają mnie też choroby, często zalegam z opłatami za mieszkanie m.in. Kiedy mogłam dopracowywałam będąc na emerytirze np w kiosku - tam moż na siedfzieć też o lasce - nikt nie wymaga szczególnej ekwilibrystyki. Nie rozumiem dlaczego ta pani ma być traktowana wyjątkowo. Podobno po studiach, jakiś czas miała działalność g ospodarczą - trzeba było myśleć o starości bo w mo0mencie "przełomu" życiowego nie była jużnastolatką. Myślenie i roztropność się kłania
Z wojskowej i UBeckiej emerytury nie da rady wyżyć? Przecież on jest emerytowanym wojskowym w stopniu podchorążego. Dopiero na emeryturze dorabiał sobie po 89 roku
Państwo nie wywiązało się i nie wywiązuje ze swojego obowiązku. Powinno wymuszać na wszystkich płacenie składki społecznej (emerytalno-rentowej ) od każdego dochodu jednakowo. Wszyscy są równi niezależnie jaki jest ich stosunek do środków produkcji i na jakich zasadach są zatrudnieni/ Obowiązkiem państwa jest stosowanie przymusu w stosunku do tych, którzy są w jakiś sposób nieodpowiedzialni za swoją przyszłość (emerytury, renty). Czas skończyć, ze świętymi krowami, którzy wcale nie płacą składek na ubezpieczenie społeczne np. policjanci, sędziowie, wojskowi itd., a otrzymują emerytury bardzo dużo większe od pozostałych obywateli.
Ludzie muszą żyć ze swoich emerytur ( nie poselskich) Sama naisała, że prowadząc działalność gospodarczą opłacała najniższe składki więc czego teraz oczekiwała?
Polacy żyją za 2000!!!
Te,z jestem zwykłą emerytką w wieku 79 lat, pracowałam 35 lat i emeryturę mam wiele mniejszą od średniej. Nękają mnie też choroby, często zalegam z opłatami za mieszkanie m.in. Kiedy mogłam dopracowywałam będąc na emerytirze np w kiosku - tam moż na siedfzieć też o lasce - nikt nie wymaga szczególnej ekwilibrystyki. Nie rozumiem dlaczego ta pani ma być traktowana wyjątkowo. Podobno po studiach, jakiś czas miała działalność g ospodarczą - trzeba było myśleć o starości bo w mo0mencie "przełomu" życiowego nie była jużnastolatką. Myślenie i roztropność się kłania