Krzysztof Gojdź wielokrotnie wypowiadał się na temat zmian w urodzie, które zafundowały sobie polskie i zagraniczne celebrytki. Wiadomo również, że poprawiał własną twarz, zaś wykonane zabiegi wyceniono na prawie 165 tysięcy zł. Jednak do tej pory niewiele wiadomo było o życiu prywatnym medialnego doktora. Teraz pojawiła się sprawa ślubu i niezwykle trudnego rozwodu z mężczyzną.

Na dniach Krzysztof Gojdź udzielił kontrowersyjnego wywiadu Żurnaliście, po którym został oskarżony o poglądy rasistowskie. Lekarz, który obecnie mieszka i prowadzi kliniki medycyny estetycznej w Stanach Zjednoczonych chwalił się swoim rozrywkowym stylem życia.
Na sport, to nie mam czasu. Seks uprawiam przynajmniej dwa razy dziennie, bo uwalnia endorfiny i pomaga spalać kalorię. Chodzę na imprezy, bo uwielbiam - wymieniał.
Innym wątkiem, który podjęto podczas rozmowy był homoseksualizm. Prowadzący przypomniał, że przed laty głośno stało się o zdjęciu, które doktor umieścił w mediach społecznościowych. Znajdował się na nim w wannie wypełnionej wodą, z której wystawały czyjeś męskie nogi. Gojdź zbył pytanie o zdjęcie słowami:
To był tylko mój asystent. To były jaja. To była promocja jakiegoś zdroju, czegoś.
Owym "asystentem" miał być Marcin Roznowski, który na Instagramie umieścił wideo podpisane "Kłamstwa u Żurnalisty". Pudelek dotarł do informacji o tym, że Gojdź i Roznowski zawarli związek małżeński 31 sierpnia 2019 r. na Florydzie. Obecnie w toku jest sprawa rozwodowa. Takie dane zawarte zostały w rejestrze urzędu hrabstwa Miami-Dade.
Przesłuchałem ostatni wywiad Krzysztofa i szczerze mówiąc, jestem zażenowany ilością kłamstw oraz kreowaniem fałszywego wizerunku wobec opinii publicznej. Przez długi czas milczałem, ale nadszedł moment, żeby zacząć mówić prawdę. Tak, nadal formalnie jesteśmy małżeństwem i jesteśmy w trakcie rozwodu - potwierdził Pudelkowi Marcin Roznowski.
Reklama
U Żurnalisty doktor zaprzeczył, że jest w trakcie rozwodu.
Wiesz co, to są w ogóle jakieś totalnie medialne, jakieś... jakieś dziwne sytuacje. Nie, nie jestem w trakcie żadnego rozwodu, ale w trakcie, wiesz co, wyjaśniania pewnej sytuacji ze stalkerem. (...) Faktycznie jest jeden taki stalker, który uprzykrza życie. Natomiast... Ja się w ogóle nie przyjmuję stalkerami, tylko po prostu żyję swoim życiem - przekazał.
SPRAWDŹ: Krzysztof Gojdź z mężczyzną w wannie
Marcin Roznowski nie ukrywa, że zabolały go słowa byłego męża. Tym bardziej, że ich rozwód okazał się niezwykle trudny.
Najbardziej boli mnie to, że osoba, z którą budowałem życie przez lata, dziś publicznie nazywa mnie stalkerem. Tymczasem prawda jest taka, że sam sąd nakazał mediacje, abyśmy spróbowali dojść do porozumienia i zakończyć sprawę bez dodatkowej wojny. Przez lata wspólnie tworzyliśmy jego wizerunek, klinikę i życie zawodowe. Poświęciłem temu ogrom czasu, pracy i własnego życia. Dziś słyszę od jego prawników, że "nie ma pieniędzy", aby w jakikolwiek sposób uczciwie się rozliczyć czy wziąć odpowiedzialność za to, co razem budowaliśmy - mówił w rozmowie z "Super Expressem".
I dodał:
Mam już dość kłamstw, pomówień, manipulacji i ciągłego oczerniania mnie publicznie. Zbyt długo milczałem. Nie zamierzam dalej pozwalać, aby ktoś niszczył moje życie i przedstawiał mnie jako osobę, którą nigdy nie byłem. Zamierzam się bronić i w końcu mówić prawdę - zakończył gorzko.

Krzysztof Gojdź, Marcin Roznowski, fot. Instagram

Marcin Roznowski, Krzysztof Gojdź, fot. Instagram

Marcin Roznowski, Krzysztof Gojdź, fot. Instagram

Marcin Roznowski, Krzysztof Gojdź, fot. Instagram

Krzysztof Gojdź, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze