Joanna Jabłczyńska od kilku dni jest w centrum burzy medialnej. Powodem jest brak jej angażu do kontynuacji kultowego "Nigdy w życiu!". Sprawa rozrosła się na tyle, że głos zabrała już nawet scenarzystka pierwowzoru, a sama zainteresowana zdradziła kulisy, o których wcześniej milczała.
Informacje o produkcji piątej części cyklu o Judycie, opartej na prozie Katarzyny Grocholi, od momentu ogłoszenia budzi skrajne emocje. Twórcy podkreślają, że nie jest to bezpośrednia kontynuacja "Nigdy w życiu!", lecz osobna adaptacja - jednak dla fanów najważniejsza okazała się jedna informacja: w roli Tosi nie zobaczą ponownie Joanny Jabłczyńskiej.
Ilona Łepkowska, autorka scenariusza pierwowzoru z 2004 roku, nie kryła zaskoczenia całą sytuacją. To ona przed rokiem w rozmowie z dziennikarzami wymieniała ten film jako jeden ze swoich największych zawodowych sukcesów.
Na jej profilu pojawił się obszerny wpis, w którym nie zostawiła suchej nitki na decyzji producentów.
Bardzo, bardzo przykre... Szczerze - kompletnie nie rozumiem tej decyzji. Nie mam nic wspólnego z 'Nigdy w życiu 2' - napisała, dodając, że po sukcesie pierwszej części sama miała pomysł na kontynuację, ale zabrakło zgody Grocholi na wykorzystanie stworzonych przez nią postaci.
Scenarzystka zakończyła wpis gorzką riposta: "Mówi się czasem, że nie zmienia się zwycięskiego składu... Ale może producenci uważają, że to powiedzenie nie ma sensu?".
Jabłczyńska udostępniła ten wpis, dodając od siebie jedno słowo: "Dziękuję".
Sama Jabłczyńska postanowiła w końcu zabrać głos szerzej. Przyznała, że produkcja od czasu pierwszych publikacji nie skontaktowała się z nią ani razu, za to poruszyło ją wsparcie, jakie otrzymała od fanów.
Nikt z produkcji się ze mną nie kontaktował. (...) Zdecydowanie to, co się wydarzyło, przerosło moje najśmielsze wyobrażenie" - przyznała.
Zdradziła też, że pierwsze rozmowy dotyczące castingu odbyły się już na początku czerwca, a zdjęcia do filmu są obecnie w toku, co - jej zdaniem - definitywnie przekreśla możliwość jej powrotu.
Wiem, że nie ma już po prostu szans na to, żebym zagrała. (...) Ja dzisiaj dostałam właściwie z pierwszej ręki, z planu informację, kto gra Tośkę - wyznała, nie zdradzając jednak nazwiska następczyni.
Na koniec zaapelowała bezpośrednio do twórców filmu, by wreszcie oficjalnie skomentowali całą sytuację - konkretnie, a nie wymijająco.
Naprawdę bardzo mi się marzy, żeby produkcja się wypowiedziała. (...) Wystawili mnie tutaj, że tak powiem, na pożarcie i wiadomo, że musiałam odpowiedzieć na te pytania" - przyznała Joanna Jabłczyńska dla Pudelka, dodając, że najpierw to twórcy filmu powinni zabrać głos, zanim ona sama będzie musiała się z czegokolwiek tłumaczyć.
Reklama
SPRAWDŹ: Joanna Jabłczyńska przeprowadziła się na wieś: W Warszawie ceny mnie zwalają z nóg
Nie ukrywała też, że cała sytuacja odbiła się na jej samopoczuciu. Przyznała wprost, że gdyby - hipotetycznie - miała teraz wrócić na plan, czułaby się na nim wyjątkowo niekomfortowo.
Dziwnie bym się poczuła, gdyby teraz rzeczywiście fani jakimś cudem sprawili, że produkcja by do mnie zadzwoniła i się zapytała, czy tej Tośki nie zagram. No, jak ja bym to miała zagrać? Zdecydowanie źle bym się czuła na planie po tym, co tu się wydarzyło - podsumowała aktorka w rozmowie z Pudelkiem.
Reklama

Joanna Jabłczyńska, fot. KAPiF

Joanna Jabłczyńska, fot. KAPiF

Joanna Jabłczyńska, fot. KAPiF

Danuta Stenka w filmie "Nigdy w życiu!", fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze