Spór o emerytury artystów rozgrzewa Polskę od tygodni. Alicja Majewska jako jedna z nielicznych powiedziała to wprost: wielu aktywnych artystów żyje na wysokim poziomie i nie ma powodów do narzekań. Gorzej mają ci, którym nie jest dane już pracować.
Debata o emeryturach artystów przybrała na sile w maju 2026 roku, gdy rząd przyjął projekt ustawy o statusie artysty zawodowego, przewidujący dopłaty państwa do składek ZUS dla twórców o niskich dochodach. W sieci zawrzało. Internauci pytali, dlaczego gwiazdy, które w szczytach popularności zarabiały krocie, nie odprowadzały składek, a teraz mają liczyć na dopłaty. Najbardziej oberwało się Maryli Rodowicz, która w podcaście "WojewódzkiKędzierski" przyznała, że jej emerytura wynosi nieco ponad 2 tysiące złotych i że "jej koty więcej przejadają". Przypomniało się przy okazji, że Rodowicz już w latach 70. jeździła Porsche 911. Alicja Majewska nie mogła nie zabrać głosu.
W rozmowie z Kozaczkiem piosenkarka wyjaśniła mechanizm, który przez lata był przemilczany w publicznej debacie. Przyznała, że jej własna emerytura też nie należy do wysokich, i wytłumaczyła, skąd to wynika.
Zawsze ubolewam nad tym, że w ogóle ktokolwiek, nie tylko artyści, mają niskie emerytury. To to w ogóle tylko, że sytuacja też jest taka.
Stanęła też w obronie Rodowicz, odpierając insynuacje, że królowa polskiej estrady wraca na scenę wyłącznie z biedy.
Nie dlatego występuje, że ma niską emeryturę, tylko dlatego, że kocha śpiewać i ludzie kochają ją. Gdyby miała wysoką emeryturę, to co ona by bez śpiewania żyła? Ja sobie nie wyobrażam Maryli bez jeżdżenia na koncerty - stwierdziła.
SPRAWDŹ: Alicja Majewska rozwiodła się z mężem. Wybaczyła mu zdradę i opiekowała się nim w chorobie
Alicja Majewska wyraźnie oddzieliła sytuację artystów aktywnych zawodowo od tych, którzy już nie mogą pracować. I zrobiła to z rzadko spotykaną w branży szczerością.
My teraz, którzy koncertujemy, nie narzekamy w żadnym wypadku i uważam, że wspaniale, że dożyliśmy czasów, gdzie doszliśmy do innego standardu życia estradowego, że nam dobrze bardzo płacą, że stać nas na lekarzy, na lepsze samochody i tak dalej. Więc nie ubolewam, a śpiewam. Kocham i doceniam to, że ludzie przychodzą na koncerty. To tak, nie śpiewamy dlatego, że musimy, tylko dlatego, że nas chcą i że my lubimy, że my kochamy.
Reklama
W tej debacie Majewska zabrała głos rzadki: bez pretensji, bez narzekania i bez odgrywania pokrzywdzonej. Zaznaczyła jednak, że jej troska dotyczy tych starszych kolegów po fachu, którzy nie mogą już koncertować, a ich emerytury są symboliczne. Różnica między aktywnym artystą a tym, który musiał zakończyć karierę, jest zdaniem Majewskiej kluczowa i często bywa w tej debacie pomijana.

Alicja Majewska, fot. KAPiF

Alicja Majewska, fot. KAPiF

Maryla Rodowicz, fot. KAPiF
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani Majewska to kobieta z wielką klasą dla mnie pierwsza dama w Polsce
Pani Majewska to kobieta z wielką klasą dla mnie pierwsza dama w Polsce