Marcin Gortat zabrał głos po publikacji nagrania z ostrej wymiany zdań na ulicy. Były gwiazdor koszykówki przekonuje, że odmówił wspólnego zdjęcia, ponieważ wracał do domu ze śpiącym dzieckiem. Według jego relacji usłyszał później wyzwiska i słowa, które uznał za groźbę wobec siebie.
Marcin Gortat znalazł się w centrum internetowej dyskusji po tym, jak do sieci trafił film pokazujący jego wzburzoną reakcję na zachowanie przechodnia. Na nagraniu sportowiec podchodzi do mężczyzny i używa wulgaryzmów. Teraz wyjaśnił, co miało wydarzyć się wcześniej.
Jak opisuje Pudelek, według autora filmu, konflikt zaczął się po odmowie zrobienia zdjęcia. Gortat potwierdził, że nie zgodził się na fotografię, ale zapewnił, że odmówił kulturalnie. W oświadczeniu opublikowanym na platformie X przedstawił dalszy przebieg spotkania.
Najwyraźniej moja odmowa mu się nie spodobała, bo usłyszałem: "A ile to jest 7 razy 9, pajacu?" Odwróciłem się i z uśmiechem zapytałem: "A ty znasz twierdzenie Pitagorasa?" – napisał na X.
Pytanie o tabliczkę mnożenia nawiązywało do dawnej internetowej wpadki koszykarza. Według Gortata na tej zaczepce się jednak nie skończyło. Mężczyzna miał go obrażać, podkreślać, że mieszka w okolicy od urodzenia, i sugerować sportowcowi przeprowadzkę.
To właśnie te słowa były, jak tłumaczy były zawodnik NBA, powodem jego ostrej reakcji. W swoim wpisie podkreślił, że rozpoznawalność nie oznacza gotowości do pozowania w każdej sytuacji.
Rozumiem, że jako osoba publiczna spotykam się z zainteresowaniem. Mam jednak prawo odmówić zdjęcia, szczególnie gdy wracam do domu ze śpiącym dzieckiem. Taka odmowa nie usprawiedliwia wyzwisk ani zastraszania. Słowa tego mężczyzny odebrałem jako groźbę. Nie ma mojej zgody na takie zachowanie wobec mnie i mojej rodziny.
Reklama
Nagranie pokazuje emocje Gortata, a oświadczenie przedstawia jego wersję ich przyczyny. Jedno nie zastępuje drugiego. Pewne jest natomiast, że zamiast wspólnej fotografii powstał film, który obaj uczestnicy spotkania zapamiętają znacznie dłużej.

Marcin Gortat, fot. X

Marcin Gortat, fot. KAPiF

Marcin Gortat, fot. KAPiF
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze