Reklama

Ryszard Terlecki o romansie z Korą: Spodobała mi się od razu

02/06/2022 05:58

W czasach, kiedy byli nastolatkami, wybuchła pomiędzy nimi płomienną miłość o silnym podtekście erotycznym. Polityk mówi o swojej ukochanej w samych superlatywach. Ta jednak, przed laty, określiła ich związek w bardziej dosadny sposób. Dlaczego się rozstali?

W latach 60 Ryszard Terlecki i Kora byli bardzo młodzi. On, znany jako Pies, należał do ruchu hipisowskiego w Krakowie. Z pewnością nikt nie przypuszczał, że po wielu latach będzie pełnił funkcję wicemarszałka Sejmu jako prominentny polityk partii PiS. Z kolei Kora chodziła wówczas do liceum i z pewnością nie zdawała sobie sprawy, że zostanie wokalistką Maanamu, stając się jedną z największych ikon polskiego rocka.

 

Ryszard Terlecki o romansie z Korą

Ryszard Terlecki w biografii artystki "Słońca bez końca" wspominał chwilę, w której ją zauważył. Najbardziej spodobało mu się, że tak jak on, okazała się być zdeklarowaną hipiską.

Reklama

Spodobała mi się od razu - szczupła, śliczna dziewczyna, ciemne długie włosy splecione w dziwne warkoczyki. Przyszła w kolorowej sukience, na szyi miała dużo różnych korali, na rękach błyskotki i bransolety. Prawdziwa hipiska. Ja też byłem hipisem, ale ubierałem się normalnie, chociaż miałem dzwoneczek na szyi, korale i opaskę na włosach.

Polityk ujawnił okoliczności, w jakich się poznali. Stało się w trakcie rozruchów studenckich, które miały miejsce w 1968 roku. Z miejsca uległ jej urokowi.

Byłem na pierwszym roku studiów, kończył się marzec 1968 roku, czyli rozruchy marcowe. Zaangażowałem się w strajk studencki, który bez powodzenia próbowaliśmy kontynuować. Któryś z kumpli przyprowadził dwie koleżanki. Jedną z nich była Kora. Charyzmatyczna! W dodatku rozumiała wszystko, co się działo wokół, choć była dopiero w liceum. To nas chyba zbliżyło. Miałem dziewiętnaście lat, Kora siedemnaście. Była ważną kobietą w moim życiu, choć przecież nie pierwszą. Ale na pewno pierwszą, z którą byłem związany w czasach hipisowskich. Kora była niezwykła.

Reklama

Piosenkarka pamiętała ich związek w nieco odmienny sposób. Zdecydowanie nie owijała w bawełnę. W książce "Podwójna linia życia" przekazała, że za niezwykle istotną uważali seksualną stronę ich związku. Zdarzało się też, że wspólnie narkotyzowali się, wąchając klej.

Byłam zapatrzona w niego i obchodziło mnie jedynie to, żeby być z nim. W dużej mierze nasz hipisowski związek opierał się na ostrym seksie. Tak bardzo się wtedy zakochałam, że straciłam swoją osobowość, zatraciłam siebie (…) Dla mnie jest istotny intelektualny układ sadomasochistyczny, a nie wulgarny sadomasochizm z jakimiś akcesoriami: pejczami i kajdanami - wspominała.

Reklama

 

ZOBACZ: Mąż Kory zakochał się: Mam piękną i mądrą partnerkę

W końcu tego typu relacji przestały jej odpowiadać i postanowiła zerwać znajomość.

Zbuntowałam się przeciwko temu i znalazłam sposób, żeby się z tego wyzwolić. Po prostu zdradziłam go na jego oczach. Od razu poczułam się całkowicie wyzwolona. Z "Psem" rozstałam się, bo bardzo mnie dręczył.

Polityk nie zgadza się ze słowami nieżyjącej gwiazdy. Ten czas pamięta w zupełnie inny sposób.

Opowiadała też, że bardzo zdominowałem ją psychicznie, że to był sadystyczny związek. Nigdy nie miałem takiego wrażenia - zadeklarował.

Reklama

fot. Instagram, Facebook.com/Ryszard Terlecki, mat. pras.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości