Daniel Martyniuk, syn króla disco polo Zenona Martyniuka, opublikował serię niepokojących relacji na InstaStory. Pokazał wyraźnie opuchniętą twarz, zdjęcie prześwietlenia czaszki i wprost oskarżył trzech bliskich o pobicie. Podał imiona.
Kiedy wydawało się, że u Daniela Martyniuka nastał względny spokój — kilka tygodni temu razem z żoną Faustyną świętował roczek syna Floriana, na Instagramie pojawiały się rodzinne zdjęcia, a awantury przycichły — 4 lipca internet znów dostał nowy odcinek rodzinnego serialu Martyniuków. Tym razem wyjątkowo niepokojący.
Na InstaStory syna Zenka pojawiło się zdjęcie wyraźnie opuchniętej twarzy i wpis, w którym bez ogródek oskarżył bliskich o napaść.
Pobity przez własną rodzinę z Bielska Podlaskiego! Towarzyszył im ich przedsiębiorczy kolega z pobliskiej wsi. Trzech na jednego to już nawet nie jest banda, jak to mówią, 'łysego'. W, A & E pfff. Nie wybaczę wam tego.
Reklama
Początkowo wymienił tylko inicjały. Niedługo potem podał już imiona konkretnych osób i zapowiedział finansowe konsekwencje.
Zapłacicie za najdroższe operacje plastyczne w Los Angeles. Ale choćbyście zadłużyli się na wszystko, co macie, moja twarz będzie wyglądać jak przed pobiciem. Arturze, Wojtku i Ewo."
Seria relacji uzupełniona została o zdjęcie prześwietlenia czaszki, które opatrzył krótkim komentarzem: "Dziękuję bardzo za wszystko, co zrobiła mi moja kochana rodzina." Żadna z osób wymienionych z imienia nie odniosła się publicznie do zarzutów. Faustyna, żona Daniela, na swoich profilach milczy. Zenek i Danuta Martyniukowie nie zabrali głosu. Sprawa trafiła do mediów i szybko obiegła sieć. Co konkretnie się wydarzyło, jakie są prawdziwe okoliczności zdarzenia i czy kontakt z policją lub prokuraturą miał miejsce, na razie nie wiadomo.

Daniel Martyniuk, fot. Instagram

Daniel Martyniuk, fot. Instagram

Daniel Martyniuk, fot. Instagram

Daniel Martyniuk, fot. Instagram
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze