Małgorzata Potocka była złą matką? Mogę przeprosić, ale nie jestem w stanie tego naprawić

Małgorzata Potocka w rozmowie z Wideoportalem opowiedziała o swoich córkach: Weronice Ciechowskiej i Matyldzie Robakowskiej.

Weronika mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie prowadzi hodowlę koni. Aktorka przyznała, że odległość, jaka dzieli ją od córki jest dla niej problematyczna. – Rozłąka z Weroniką jest bardzo, bardzo ciężka, bo jesteśmy ze sobą bardzo blisko. Życie osładza mi moja druga córka Matylda, która mieszka na Żoliborzu, a więc bardzo blisko. Kiedy jest mi naprawdę źle, to ona jest szybsza od wszystkich na świecie. We wszystkim mi pomaga i to jest cudowne – zapewnia. Na szczęście aktorka stale porozumiewa się z Weroniką przez Internet. Dzięki temu ma z nią kontakt częstszy niż z Matyldą.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Trochę dawno (ale się nie przyznaje) z moją małą córeczką ❤️ na zawodach w Zakrzowie u Andrzeja Sałackiego @lkjlewada

Post udostępniony przez Małgorzata Maria Potocka (@potockaofficial)


Jednak kilka lat temu Matylda wyznała Małgorzacie, że nie była z niej jako matki zadowolona. – Ona ma prawo do myślenia, że byłam złą matką, że nie zdałam egzaminu, dlatego że to są jej odczucia, jej przeżycia. Żyły w tym samym domu, a każda ma inny obraz matki. To zależy od ich psychiki – wyjaśniła aktorka. Uważa, że kiedy Matylda była mała, poświęciła jej za mało czasu i okazywała za mało uczucia. – W tamtych czasach byłam ostrą punkówą, wysmarowaną, wymalowaną i ona była chyba pierwszym dzieckiem na świecie, które błagało matkę, żeby nie przychodziła po nią do przedszkola – wspomina.

Ubolewa nad tym, że często wyjeżdżała i dużo pracowała, zaś jej córka wychowywana była przez babcię i ciocię. – Dziecko w tamtym momencie nie było w stanie tego zrozumieć. Ona ma prawo do takiego obrazu matki, do której ma pretensje. Ja mogę ją tylko za to przeprosić, nic nie jestem w stanie naprawić – wyznała ze smutkiem.

fot. Instagram/potockaofficial, Andras Szilagyi/MWmedia